Magia chleba

  • Kęs chleba

O zlepku żytni! Okruszyno marna!

Jakże twe dzieje ciekawe dla człeka!

Z twoimi losy jak ściśle się splata

I jasny pałac, i chruścina chata!

(...)                                 Władysław Syrokomla

 

 

  • Jego historia

Chleb znany jest już od 10 - 11 tysięcy lat. Najbardziej pierwotną formą chleba były przygotowane przez ludzi z epoki kamiennej placki z rozdrobnionego ziarna i wody, wypiekane na rozgrzanych kamieniach lub w popiele. Chleb ten był ciemny i twardy. Dziś pewnie powiedzielibyśmy, że ten chleb nie nadaje się do zjedzenia. W starożytności pieczono chleb niezakwaszony z mąki i wody, w formie jaką jeszcze dziś można spotkać w Abisynii, Egipcie i Azji Małej. Są to mace, których Żydzi używają w czasie Świąt Wielkanocnych. Taki chleb niewątpliwie jadano już za czasów Abrahama, dopiero Mojżesz nauczył swój ród piec chleb na kwaśnym cieście. Zabronił go jednak jadać w pewne dni świąteczne. Techniki wypieku chleba, oraz jego skład, udoskonalono z czasem. Sztukę pieczenia najszybciej opanowali Egipcjanie i Fenicjanie. Od nich nauczyli się Grecy. Oni jako pierwsi zaczęli dodawać do mąki żytniej mleka, jęczmienia, prosa, maku, oliwy czy sera. Chleb piekli w formie placka, kładąc ciasto na rozgrzane w ognisku kamienie i nakrywając garnkiem z żarzącymi się węglami. Pieczenie placków pod glinianym garnkiem (dzwonem) przysypanym gorącym popiołem dało początek kopułowym piecom piekarskim z bocznym otworem. Wynalazek takiego pieca w Grecji przypisywany jest Dionizosowi. Te pierwsze piekarnie nie przyjęły się jednak na dłużej. Wrócono do wypieku chleba na rozgrzanych kamieniach. Od Greków pieczenia chleba nauczyli się Rzymianie i zamienili tę sztukę na produkcję w dużej wówczas skali. Narodziło się wtedy rozdawnictwo chleba, dla zawsze potrzebujących go mas. Rozdawnictwo stało się niejako prawem zwyczajowym. Powstało też powiedzenie panem et circenses tzn. chleba i igrzysk. Rzymski chleb był czterokątny o grubości 4cm, z 6-8 zacięciami. Wypiekany był w trzech gatunkach. Najlepszy był z pszennej mąki, średni z domieszką otrąb, a gorszy - z domieszką mąki jęczmiennej. Od Rzymian pieczenia chleba nauczyli się Galowie i Germanie, a od nich z czasem Słowianie.

  • Łamanie się chlebem

Chleb od zawsze pełni ważną rolę kulturową oraz symboliczną, o czym wzmianki znajdują się już w Starym Testamencie. We wczesnym średniowieczu, jeszcze w czasach przedchrześcijańskich, odgrywał w Europie znaczącą rolę w obrzędowości. U Słowian, w formie kołacza, stanowił istotny element wesel i świąt etnicznych. W Piśmie Świętym można przeczytać, że Chrystus z apostołami łamał się chlebem. W tamtych czasach nie można było mówić o krojeniu chleba. Nóż bowiem, od zarania ludzkości był narzędziem służącym do polowań, a więc z konieczności do zabijania. Użycie go do dzielenia największej ludzkiej świętości - chleba, graniczyło ze świętokradztwem. Należy też powiedzieć, że tamten chleb łatwiej było łamać niż kroić. Zwyczaj łamania chleba utrzymał się do dziś w kulturze śródziemnomorskiej, na przykład we Francji. Przypuszcza się, że zwyczaj "łamania się opłatkiem" jest reminiscencją łamania się chlebem. W Polsce od niepamiętnych czasów chleb otaczano niemal religijną czcią. Jeśli przypadkiem upadł na ziemię, podnoszono go, zdmuchiwano kurz i przepraszając całowano.Spointował to Cyprian Kamil Norwid, będąc na emigracji:

"Do kraju tego gdzie kruszynę chleba

podnoszą z ziemi przez uszanowanie

dla darów Nieba...

Tęskno mi Panie..."

  • Z jakiej mąki

W poszczególnych regionach chleb wypiekano, czy też się go wypieka, z najczęściej występujących tam produktów np. z ryżu, kukurydzy, owsa, jęczmienia itp. W Dalmacji wypiekają chleb nawet z suszonych fig. W średniowiecznej Polsce uprawiano orkisz, żyto, proso, owies, jęczmień. Na przykład Podlasie słynęło z uprawy jęczmienia. W tym regionie wypiekano więc chleb z mąki jęczmiennej, śpiewając przy tym:

"Jęczmienny chleb

nie głód

zgrzebna koszula

nie nagota"

Dla odmiany nasi górale w Beskidach (również mieszkańcy Szwecji i Azji Małej) piekli chleb owsiany. Najbardziej powszechnym był jednak chleb żytni. Chleb pszenny pojawił się dopiero z końcem XVII wieku. Podawano go chorym i przy dużych uroczystościach. Na codzień nawet zamożne stany jadały chleb żytni. Udoskonalone młyny zaczęły sortowanie mielonego ziarna, oddzielając otręby. Jeżeli do tego dodamy rozwój sztuki piekarskiej, śmiało można powiedzieć, że nie wyszło nam to na zdrowie. Chleb pszenny wartością zdecydowanie ustępuje dawnemu czarnemu. Pewnie dlatego z czasem pojawił się chleb razowy.

  • Pieczenie chleba

Nie jest to łatwa sztuka. Nie ma też jakiejś oprawionej w ramy receptury. Aby upiec piękny, dobry, miękki i pachnący chleb, bez zakalca i odstającej skórki, należy nabyć takich umiejętności. Trzeba też tego chcieć i wszystkie czynności, od zamysłu pieczenia do spróbowania pierwszego kęsa, prawie celebrować. To mniej więcej tak jak pisał Leopold Staff:

 

 

Chleb

Wiecznie tak samo jeszcze, jak za czasów Piasta,

Po łokcie umęczone ręce dzierżąc w dzieży,

Zakwasem zaczyniony chleb ugniata świeży

Przejęta swym odwiecznym obrządkiem niewiasta.


Gdy wedle doświadczenia niechybnych probierzy

Nazajutrz ugniot miary właściwej dorasta,

Pierzyną ciepłą kryje pulchne ciało ciasta,

Kędy niecierpliwie pory wypieku doleży.


I uklepawszy w płaskie półkule miąższ miękki

W gorący piec je wsuwa na długiej kociubie

Skąd roztaczając zapach kuszący i miły,


Wychodzą nawet pożywne, razowe bochenki,

Brunatne i krągłe - ku piekarki chlubie -

Jak widnokrąg zaoranych pół, chleb zrodziły.

Wypiekowi chleba zawsze towarzyszyło wiele nakazów i zakazów, od spełnienia których zależało ponoć tzw. "wydarzenie się chleba". O niedoświadczonych jeszcze w pieczeniu i młodych gospodyniach śpiewano:

"Za chłopa się napierała,

Chleba upiec nie umiała,

Tak się pięknie wydarzył;

Po zaskórzu kotek łaził,

Podniósł ogonek do góry,

Jeszcze nie dostał do skóry."

Poniżej zobrazujemy upieczenie chleba "Stefania". Opis zaczerpnięty został w wiosce leżącej w Górach Świętokrzyskich. Wioska nazywa się Piotrów - Kolonia.

I rozczyn lub zaczyn (nazwa dowolna)

Jeżeli już go posiadamy z poprzedniego wypieku, problem nie istnieje. Jeżeli jednak zabieramy się do pieczenia po raz pierwszy, musimy go zrobić. Będziemy potrzebowali:

1. Naczynie o pojemności 1l. Najlepiej drewniane, ale może być kamienne, czy ceramiczne.

2. Mąka żytnia 60% - owa o pokojowej temperaturze.

- każdy rodzaj mąki jaki chcemy zastosować do wypieków najlepiej nabyć bezpośrednio w młynie. Niestety, ta w tzw. szerokiej sprzedaży, szerokim łukiem omija to, co mąka w sobie powinna zawierać.

3. 4 dkg drożdży piekarniczych

4. 3/4 szklanki letniej czy ciepłej (ale nie gotowanej!) wody.

Do naczynia wkładamy rozkruszone drożdże i wlewamy przygotowaną wodę. Następnie po dokładnym wymieszaniu i rozpuszczeniu drożdży dosypujemy mąkę, wyrabiając ciasto. Mąkę można dozować niewielkimi porcjami szukając w wyrobionym cieście konsystencji bardzo miękkiej plasteliny, czy ciasta trochę bardziej "sztywnego" jak to na naleśniki. Kiedy ciasto jest już dokładnie wyrobione odstawiamy go w miejsce o temperaturze pokojowej (najlepiej ok. 25 stp. C) i przykrywamy lnianą szmatką. Tak przygotowany rozczyn pozostawiamy na 2 dni. W jakiej ilości go potem stosować? Możemy przyjąć, że do upieczenia chleba o wadze 4kg będziemy potrzebować ok. 10 dkg rozczynu. Dokładna miara wcale nie jest potrzebna.

II przygotowanie i wyrabianie ciasta

Przyjmujemy, że chcemy upiec chleb z mąki żytniej. Można jednak dodać ok. 1/4 mąki pszennej, wówczas chleb jest bardzo smaczny (mniej "kwaskowy"). Zresztą, proporcję tych rodzajów mąk możemy ustalać sobie dowolnie i szukać smaku właściwego dla naszego podniebienia. Aby zrobić ciasto, powinniśmy mieć przygotowane:

1. Mąka - ta sama z której robiliśmy rozczyn. Jeżeli chcemy dodawać pszennej, najlepiej 55% - owej.

2. 3 - 4 dkg drożdży piekarniczych

3. 1/4 l zsiadłego mleka lub dwa ugotowane ziemniaki bardzo, bardzo dokładnie zmielone. Uwaga: stosujemy tylko jeden z tych składników, nie wolno dodawać ich razem.

4. 1 l surowej wody, podgrzanej do temp. ok 40 stp. C.

5. Ok 10 dkg zaczynu.

6. Dzieża - najlepiej drewniana. Kształt dzieży zazwyczaj jest taki, że spód ma szerszy od góry otworu. Przy ciągłym mieszaniu ciasto wtedy nie wypada.

Do dzieży wlewamy wodę, wsypujemy rozdrobnione drożdże, wlewamy mleko lub w zamian wsypujemy zmielone ziemniaki i wszystko mieszamy ręką, zgniatając też zawartość w dłoni. Po dokładnym przemieszaniu wkładamy rozczyn i również dokładnie go rozpuszczamy ciągle mieszając ręką. Następnie przychodzi czas na wsypanie mąki o pokojowej (ciepłej) temperaturze. Ile tej mąki będziemy potrzebować? Na chleb o wadze 4 kg pewnie z 2 kg. Może trochę więcej, może nieco mniej. Cierpliwości. Przy piątym, szóstym pieczeniu, będziemy o wiele mądrzejsi. Dozujemy więc mąkę stopniowo, w niewielkich porcjach i ciągle mieszamy ręką, od lewej do prawej. Zgniatamy, niech rzadkie ciasto ucieka nam pomiędzy palcami. Kiedy dodamy kolejnej porcji mąki i po wymieszaniu (wygnieceniu) stwierdzimy, że ciasto ma konsystencję niewiele luźniejszą od tego z którego robimy naleśniki i  mamy wrażenie, że na wierzchu pojawiło się "mleko", dzieżę przykrywamy lnianą szmatą, następnie dużym np. ręcznikiem kąpielowym i odstawiamy w ciepłe miejsce na 6 - 8 godz. Można to wszystko zrobić wieczorem, aby rano przystąpić do dalszych działań. Ciasto musi w tym czasie wykisnąć.

Kiedy np. rano odkryjemy dzieżę, poczujemy lekko kwaśny zapach, a w cieście zobaczymy bąbelki. Można wtedy wyszeptać sobie modły z własnej wiary, nie wierzący szeptając mogą prosić siebie o wspomożenie. Wsypujemy do ciasta dwie czubate łyżki soli i dosypując mąkę ciągle mieszamy. Od lewej do prawej. Znowu mąka i znowu od lewej do prawej. Robimy to długo i dokładnie. Wymieszanie ciasta to decydująca rzecz. Kiedy już jesteśmy zmęczeni i kiedy ciasto zaczyna odchodzić od dłoni, możemy głęboko odetchnąć. Ono daje znak, że też ma już dość. Że jest gotowe na smaczny chleb. Gdyby w tym czasie zjawili się nie zaproszeni goście,  możemy jeszcze dolać co nieco znanej nam już wody i dosypując mąkę znowu mieszać. Chleba będzie więcej, nie zabraknie i dla gości.

Wyrobione ciasto w dzieży przykrywamy tym co poprzednio i pozostawiamy w ciepłym miejscu. Ono tam podwoi swoją objętość. Po prostu urośnie. Uwaga! Nie siadamy i nie odpoczywamy. Teraz piec. Powinniśmy w nim już rozpalać. Kiedy ciasto rośnie, piec się nagrzewa. Przy wspomnianym już piątym, szóstym pieczeniu, będziemy także lepiej umieli prowadzić nagrzewanie się pieca. Innymi słowy bardziej go poznamy. W dzieży będzie rosło ciasto, a piec kumulował w sobie energię. Nadejdzie taka pora, że wyrośnie ciasto i nagrzany piec będą gotowe dla siebie we właściwym, czyli jednakowym czasie. Wyrastanie ciasta nigdy nie jest jednakowe, dlatego niełatwo przygotować piec. Można co jakiś czas zajrzeć do dzieży i zobaczyć jak rośnie ciasto i skorygować palenie w piecu. Dołożyć drewien lub ich ująć. Czasem, gdy piec zbyt szybko się rozgrzewał, płonące polana polewano wodą, aby zwolnić proces.

III palenie w piecu

O piecach wspominaliśmy już wcześniej w innym miejscu. Nie zrażajmy się, jeżeli posiadamy już zbudowany piec i jest on z cegieł szamotowych. W nim także chleb upieczemy, jednak proces nagrzewania i samego wypieku jest w tym przypadku o wiele trudniejszy. Jeżeli nasz piec zbudowany jest z cegieł wypalanych z gliny, stopień jego nagrzewania łatwo określić obserwując rogi przy podłożu. Kiedy przestaną one być "czarne", wiadomo, że można wygarniać węgle i wkładać ciasto. Właśnie dawniej, kiedy czarne rogi zbyt szybko malały, a ciasto jeszcze nie wyrosło, polewano ogień w piecu wodą. Możemy też powiedzieć: cóż nam jakieś czarne rogi, skoro dzisiaj posiadamy termometry? Pewnie to i racja, ale ostrożnie podchodźmy do porównań odczytu  z zegara z tym, co mogą zawierać ściany pieca. Gotowość pieca do wypieku możemy też sprawdzić wrzucając weń garść mąki (oczywiście po wygarnięciu, lub zgarnięciu do boku węgli). Jeżeli mąka się jedynie przyrumieni, piec nagrzany jest prawidłowo. Zatlenienie się mąki natomiast oznacza, że piec jest za gorący. Co do drewna do palenia w piecu, nadaje się dąb, buk, brzoza czy sosna. Sosnę uznawano za najlepsze drewno, ponieważ daje ona długi płomień, więc piec nagrzewa się w miarę równo na całej swojej powierzchni. Nadaje się również drewno z drzew owocowych.

IV formowanie ciasta

Wyrośnięte ciasto (które ciągle rośnie) wybieramy z dzierży formując go w metalowych brytwankach  lub na stolnicy, kiedy chcemy mieć okrągłe chleby. Stolnicę koniecznie należy obsypać mąką, aby ciasto nam się do niej nie przykleiło. Jeżeli ciasto wkładamy do brytwanki, należy dokładnie wysmarować ją słoniną. Boki brytwanki można następnie obsypać delikatnie otrębami żytnimi lub pszennymi. Pamiętając, że ciasto ciągle rośnie, brytwankę zapełniamy do 3/4- tej wysokości. Po wyrośnięciu ciasta, przed załadunkiem do przygotowanego już pieca, można go posmarować letnią wodą i obsypać makiem lub kminkiem. Posypane ziarenka lekko wgniatamy dłonią w ciasto, aby nie wypadły po upieczeniu się chleba.

V pieczenie

Kiedy ciasto w brytwankach ( lub na stolnicy), wyrosło i jest gotowe do załadunku, wygarniamy z pieca węgle oraz dokładnie wymiatamy popiół. W przypadku załadunku do pieca ciasta ze stolnicy, potrzebne będzie drewniane wiosło lub kociuba, jak pisał Staff. Ją również należy posypać mąką, aby ciasto się nie przykleiło. Ciasto ze stolnicy możemy również układać na świeżych liściach z kapusty, podkładając pod nie kilka cienkich drutów metalowych. Pieczenie chleba trwa ok 2 godziny, nie jest to jednak czas ściśle określony. Po 1 godzinie, pieczenia należy chleb wyjąć z pieca, zapamiętując jego poprzednie miejsce (jeśli wypiekamy kilka bochenków). Następnie należy obmyć go ciepłą wodą i z powrotem załadować. Zamieniamy przy tym bochenki miejscami (te z przodu pieca wkładamy do tyłu i odwrotnie) oraz obracamy chleb o 180 stopni zmieniając mu kierunek ułożenia. Po upieczeniu chleb układamy np. na lnianym ręczniku położonym na stole i czekamy aż wystygnie. Przy wyjmowaniu z pieca można pukać członkami palców w spód chleba. Jeśli usłyszymy głuchy odgłos będzie to znak, że wszystko jest w najlepszym porządku.

Smacznego!

  • Podpłomyk

Znakomicie smakuje z mlekiem, o ile ktoś mleko lubi. Jego historia jest mało znana i różnie ją ludzie przytaczają. Przyjmiemy taką, która najbardziej przemawia do wyobraźni. Otóż w dawniejszych czasach chleb wypiekano w końcu tygodnia. Bywało jednak, że skończył się wcześniej. Nie wystarczyło od wypieku do wypieku. W większości rodziny były bardzo liczne, więc szczególnie dzieci były bardzo niecierpliwe i w dniu wypieku dopominały się szybszego pieczenia chleba. Pewnie więc one spowodowały wynalezienie podpłomyka.

- ciasto na podpłomyki

W trakcie wyjmowania ciasta z dzieży, czyli formowania chleba do końcowego wyrośnięcia, możemy odłożyć kilka bryłek na posypaną mąką stolnicę. Ciasta i tak zazwyczaj urośnie nam trochę więcej niż potrzebujemy. Z bryłki formujemy placek o średnicy talerza i grubości 2 centymetrów.

- pieczenie podpłomyków

Ogień w piecu intensywnie już pracuje, kiedy formujemy ciasto. Odgarniamy więc węgle od brzegu do środka, dokładnie wymiatamy z tego miejsca popiół i układamy placki. Jeżeli jest ich więcej, nie musimy układać wszystkich razem. Te, które zmieściły się na brzegu pieca, odwracamy co jakiś czas na drugą stronę. Kiedy podpłomyki są bliskie końcowego pieczenia, możemy je postawić pionowo opierając o ścianę pieca. Co jakiś czas nimi obracamy. W zwolnionym miejscu układamy następne.

Smacznego!

  • Obwarzanek

Ma nader proste określenie. Może ktoś kiedyś wykąpał ciasto we wrzącej wodzie (może chciał je ugotować, ale z braku drewien woda przestała wrzeć?) i mu się obwarzyło. Potem to upiekł i tak już zostało. Jeżeli coś wiemy na ten temat, są to raczej legendy. O ile określenie smakołyku jest proste, o tyle jego wytworzenie skomplikowane. Niby można je nabyć w rynku prawie każdego miasta. W Krakowie to już na pewno, ponieważ obwarzanek jest jednym z symboli miasta. W ostatnich czasach stał się nawet produktem o chronionym oznaczeniu geograficznym w Unii Europejskiej. Czy taka ochrona pomogła w czymś obwarzankowi? Pewnie szkoda, że taki mówić nie potrafi. Wypowiedział się on jednak w jednym z programów telewizyjnych ustami znanego dziennikarza i publicysty związanego z Krakowem, Pana Leszka Mazana. Otóż Pan Mazan kosztował tam i porównywał smak obwarzanków wypiekanych tradycyjnie z tymi "pędzonymi" przemysłowo. Zarówno jedne, jak i drugie, ocenił negatywnie. W niczym nie przypominały mu bowiem tamtych, które jadał w swoim dzieciństwie. Te obecne nie były chrupiące, ale ciągnęły się jak guma. Jeżeli ktoś zechciałby upiec sobie obwarzanki, smakiem zbliżone do tych z dzieciństwa Pana Mazana, służymy pomocą.

- piec do wypiekania

Korzystamy z naszego pieca do pieczenia chleba. O ile we wcześniejszych opisach "znęcaliśmy się" nad cegłą szamotową jako nie najlepszym budulcem na piec chlebowy, o tyle teraz ją zalecamy. Ale jedynie na dno, a nawet na pół dna pieca, z linią podziału biegnącą w głąb komory. Jest to związane tylko i wyłącznie z łatwością utrzymania czystości w połowie pieca, którą wykorzystywać będziemy do wypieku. Obwarzanki bowiem, wypieka się bez żadnych brytwanek. Oczywiście w piecu całkowicie zbudowanym z cegły wypalanej z gliny również upieczemy obwarzanki o znakomitym smaku.

- rodzaj drewna

Posłuży nam takie samo, jak do pieczenia chleba. Jeżeli jednak mamy możliwość, korzystamy z suchego drewna bukowego.

- mąka

Uwaga! Mąka! Tu powinno się krzyknąć. Mąka bowiem decyduje o powodzeniu naszego przedsięwzięcia. Albo obwarzanek już po niedługim czasie będzie miał "gumowatą" konsystencję, albo będzie chrupiącą skórką z miękkim (puszystym) środkiem. Tą "gumowatą" konsystencję, mało już smaczną, prawdziwy obwarzanek uzyskuje dopiero w trzecim dniu od chwili wypieku. Najlepiej jest zastosować mąkę pszenną 55%-ową. Jedyną właściwą, sprawdzoną i wyselekcjonowaną spośród wielu, jest mąka z pszenicy o nazwie "Wysoko-Litewka". Czasem rolnicy mówią po prostu "Litewka". To zboże ma ziarno tak smaczne, że można je zjadać surowe. Na jego nieszczęście rośnie wysokie. W pogoni za zwiększoną wydajnością plonu wyliczaną z jednego hektara ziemi, z problemem nadmiernej ilości słomy jaką to zboże wydaje, wyrugowano go niegdyś z upraw. Obecnie powoli wraca do łask. Jeżeli nie znajdziemy we młynach mąki z tej pszenicy, wypiekamy więc obwarzanki z innej. One i tak smaczniejsze będą od tych przemysłowych.

- ciasto

Przygotowujemy je tak samo jak to do wypieku chleba. Do rozczynu zamiast wody dobrze jest wlać mleko, oraz dodać szczyptę cukru, a także 6dkg drożdży. Z gotowego ciasta urywamy kawałki i formujemy z nich wałki o średnicy ok. 2cm. Trzy wałki skręcamy ze sobą spiralnie, a z tego formujemy krążek o średnicy 15 do 20 cm.

- wypiekanie

Do tej operacji potrzebne nam będą: deska, drewniany drążek, kilka szmatek, zimna woda w naczyniu, a także drugie naczynie z powoli gotującą się wodą. Kiedy piec mamy już rozgrzany, uformowane krążki wkładamy do gotującej się wody, na tzw. "słaby wrzątek". Po pewnym czasie obwarzanki zaczną nam wypływać na powierzchnię wody. Wtedy palące się w piecu drewna przegarnujemy  do jednego boku, gdzie ogień powinien palić się ciągle. Następnie np. końcem dużej drewnianej łyżki, lub drążkiem, wyjmujemy pływające obwarzanki i układamy je na dobrze zmoczoną deskę. Po zapełnieniu deskę wsuwamy do pieca obok ognia. Kiedy ciasto zacznie uzyskiwać rumiany kolor wyciągamy deskę. Dokładnie wymiatamy popiół z dna pieca w wolnej przestrzeni i dodatkowo myjemy dno mokrą szmatką zawieszoną na końcu drewnianego drążka. Należy pamiętać, że ciągle operujemy obok palącego się drewna. Deskę z obwarzankami ponownie wsuwamy do pieca i obracamy ją o 180 stopni, aby teraz obwarzanki same pozostały na rozgrzanym dnie pieca. Jeżeli nie chcą oderwać się od deski, pukamy w nią ręką. Po krótkim czasie, używając drewnianego drążka, zaczynamy obracać i przekręcać obwarzanki. Po prostu pilnujemy, aby się nie spaliły. Kiedy osiągną złoty kolor, wyjmujemy je z pieca. Tak upieczone obwarzanki możemy zjadać nawet trzeciego dnia, a i tak palce będziemy lizać po zjedzeniu ostatniego. Z mlekiem najlepiej.

Smacznego!

cdn.

Koszyk

produktów: 0

wartość: 0,00 zł

przejdź do koszyka »

Tłumaczenie

Sklep jest w trybie podglądu
Sklep internetowy Shoper.pl